Wiatrakowce

Oferta
 

Wiatrakowce

 ELA
 

Wiatrakowiec

 1-osobowy
  Wirniki Dragon Wings
menu
  Virtus
  Artykuły
  Przepisy
  Galeria
  Filmiki
inne
  Linki
Kontakt:
jrmana'at'o2.pl
Darmowe Liczniki dla Twoich stron! WWW.LICZ.PL





Zamierzałem napisać o konstrukcji wiatrakowców, ale muszę niestety zacząć od innej sprawy. Należę do Aeroklubu Polskiego i SLE, w którym wybrano mnie przewodniczącym Komisji Rewizyjnej. Od grudnia 2003 roku jestem również członkiem Komisji Mikrolotowej przy AP. Zacząłem działać w tych organizacjach, by zrobić coś w sprawie wiatrakowców. Wiadomo przecież, jakie mamy Prawo Lotnicze w Polsce - najgorsza jest sytuacja konstruktorów i przyszłych pilotów. A Polacy od lat sami budują swoje maszyny latające. Z tego, co wiem, w kraju powstaje obecnie co najmniej kilkanaście wiatrakowców, wiele osób chce też rozpocząć budowę kolejnych. Sam latam na nich od paru lat, sam zbudowałem dwa latające. Chcąc pomóc wszystkim, którzy się tym zajmują, stworzyłem przepisy techniczne dla wiatrakowców. Oparłem się na prawie obowiązującym w innych krajach, zachowując przy tym znany wszystkim układ przepisów PL-25. Wiatrakowiec ma bowiem bardzo dużo wspólnego z motolotnią i w związku z tym uważam, że powinien być traktowany podobnie, przynajmniej jeśli chodzi o wymagania techniczne. Do PL-25 wprowadziłem więc zmiany, które dostosowały te przepisy do specyfiki wiatrakowców. Miał to być załącznik nr 9 do Ogólnych Przepisów Mikrolotowych, z którego jednak zrezygnowano. Ktoś w ULC zadecydował, że dla szybowców, wiatrakowców i śmigłowców ultralekkich nie będzie odrębnych przepisów technicznych. Wszystkie sprawy dotyczące tego typu maszyn muszą być każdorazowo uzgadniane z Prezesem Lotnictwa Cywilnego. Uzasadniono to stwierdzeniem, że w Polsce jest bardzo mało tego typu sprzętu. Więc po co przepisy... Osobiście uważam, że nawet jeśli pojawiłaby się tylko jedna osoba zainteresowana tematem, ULC powinien wyjść jej naprzeciw. Ktoś zawsze musi być pierwszy... Odrzucenie tego załącznika świadczy też o małym poparciu dla sprawy zarówno w SLE jak i AP.

Do tego wszystkiego dochodzi ostatnia decyzja ULC z końca sierpnia (podaję za "Przeglądem Lotniczym") o karaniu grzywną lub więzieniem pilotów legitymujących się czeskim świadectwem kwalifikacji. Mam pytanie, w czyim interesie działa ULC?

Wszystko pozostało więc "po staremu". Konstruktorzy budują i latają. Urząd Lotnictwa Cywilnego nie robi zaś nic, by ich wesprzeć. Swoimi decyzjami hamuje rozwój Lotnictwa Ultralekkiego w Polsce, a jego koronnym argumentem jest troska o bezpieczeństwo pilotów. Ostatnio doszedł jeszcze jeden argument - "dyrektywy Unii". Ja jednak nie mogę zrozumieć, dlaczego brak przepisów ma być lepszy i bezpieczniejszy od ich istnienia.

Po przyjęciu nowego Prawa Lotniczego w 2002 roku, podczas Zlotu Konstrukcji Amatorskich w Turbii, odbyło się spotkanie z władzami SLE. Stwierdziły one wówczas, że oto Polska już prawie ma przepisy ultralekkie. Ja utrzymywałem jednak, że dopóki kategoria ultralekka nie zostanie całkowicie wyłączona spod nadzoru państwowego, w praktyce nie będzie ona właściwie istnieć. Czas pokazał, że miałem rację.

Opowiadam się za stworzeniem ogólnopolskiej organizacji, która zdolna byłaby stworzyć w Polsce coś na wzór czeskiego LAA. Organizacji, która byłaby ponad podziałami i działała naprawdę w interesie szeroko rozumianego lotnictwa ultralekkiego. A póki co, mamy na szczęście Unię...


Jan Romaniak


Powrót